Rinalds Uzkalns

Sprawą dosyć oczywistą dla każdego, kto na dowolnym etapie życie podejmuje decyzję o skorzystaniu z pożyczki pieniężnej lub zaciągnięciu kredytu, niezależnie od tego, czy w banku, czy też w instytucji pozabankowej jest to, że praktycznie wszystkie banki i firmy udzielające pożyczek wręcz prześcigają się w zachwalaniu swoich ofert, przez co na rynku jest naprawdę niezwykle szeroki wybór atrakcyjnych możliwości uzyskania wsparcia finansowego w dowolnej kwocie i na dowolny cel. Ale czy na pewno tak aby wszystkie te oferty są tak atrakcyjne, jak się to wydaje na pierwszy rzut oka? Cóż, należy mieć świadomość tego, że są one efektem pracy niejednokrotnie wysokiej klasy specjalistów z dziedziny finansów, prawników, pracowników działów reklamy i marketingu zatrudnianych przez bank lub instytucję finansową, a kierowaną do osób, które rzadko biegle orientują się we wszystkich zawiłościach instrumentów finansowych oraz rynku pożyczek i kredytów. Oznacza to, że nie jest żadnym problemem takie skonstruowanie oferty, która na pierwszy rzut oka wydaje się być prawdziwą wręcz okazją, a po dokładniejszym przeanalizowaniu jej warunków okazuje się być niekoniecznie od razu oszustwem, ale po prostu sprytnie zakamuflowanym trikiem mającym nakłonić nieświadomych klientów do zawarcia w gruncie rzeczy mocno niekorzystnej umowy kredytowej. W tym artykule opiszemy więc kilka podstawowych zasad pozwalających uniknąć potencjalnych pułapek. 

Różne strategie banków oraz firm pożyczkowych 

Zacznijmy od spojrzenia na typowe strategie banków stosowane wobec klientów indywidualnych. Typowo bankowe podejście opiera się na traktowaniu tego typu klientów w jednolity sposób, przy założeniu, że wszyscy oni mają identyczne potrzeby i oczekiwania względem banku. Z jednej strony oznacza to, że banki stosują uproszczone do granic możliwości procedury obsługi klientów (co niewątpliwie jest sporą zaletą), z drugiej natomiast stanowi to problem w momencie konieczności dostosowania się do specyficznych wymogów danego klienta. Zazwyczaj polityka danego banku nie jest na tyle elastyczna, aby spełnić oczekiwania klienta, w związku z czym godzi się on albo na mniej korzystne dla niego warunki, albo udaje się do innego banku z nadzieją wynegocjowania lepszej oferty. W przeważającej większości przypadków nie uzyska tego, czego oczekuje, jako że sztywna polityka stosowana przez banki w odniesieniu do klientów indywidualnych nie pozwala im na odpowiednio elastyczne podejście do potrzeb każdego klienta z osobna. W tym momencie znacznie bardziej interesująca wydaje się być oferta firm pożyczkowych, które z racji swojego mniejszego rozmiaru mogą zaproponować znacznie większą elastyczność i dostosowanie swoich warunków do oczekiwań potencjalnego kredytobiorcy. Jest to niewątpliwie największa przewaga firm pożyczkowych nad tradycyjnymi bankami oraz SKOKami, czy innymi dużymi instytucjami parabankowymi. 

Niepotrzebnie skomplikowane zapisy w umowach 

Zarówno bank, jak i pozabankowa instytucja finansowa przygotowując umowę z klientem indywidualnym dotyczącą przyznania kredytu lub pożyczki pieniężnej stara się zawrzeć w niej jak najwięcej warunków, klauzul oraz obostrzeń, co z jednej strony jest łatwe do zrozumienia (jako, że bank w ten sposób stara się jak najlepiej chronić własne interesy), ale z drugiej w prosty sposób prowadzi do nadmiernie rozbudowanej i w większości przypadków trudnej do zrozumienia treści samej umowy. A to już może stanowić prostą drogę do mniej lub bardziej udanych prób przemycenia w umowie zapisów niekorzystnych dla kredytobiorcy. Warto przy okazji zwracać uwagę na samą konstrukcję umowy – ostatnimi czasy bardzo modne na rynku kredytów i pożyczek stało się rozbijanie umów na kilka części (lub mówiąc obrazow: kartek). Jednym z elementów jest stosunkowo prosty druk, który zawiera głównie pola do wypełnienia, na przykład danymi osobowymi kredytobiorcy, nie występują w nim natomiast żadne opisy warunków, zasad itp. Drugim ze składników umowy jest ogólny regulamin świadczenia usług, a trzecim kolejny zbiór stron zatytułowanych „Szczegółowy regulamin udzielenia kredytu pieniężnego” lub coś o zbliżonej treści. Taka konstrukcja umowy wykorzystuje znane od dawna mechanizmy psychologiczne, które opierają się na prostej zasadzie polegającej na tym, że kredytodawca wypełnia najpierw druk umowy, a następnie mając już świadomość ukończenia najtrudniejszego etapu na drodze do uzyskania kredytu zajmuje się studiowaniem ogólnych zasad przyznawania pożyczki lub kredytu, przy czym w tej części akurat znajdują się jasne i ogóle warunki obejmujące na przykład kwotę kredytu, stopę oprocentowania, liczbę rat i inne podstawowe informacje tego rodzaju. Dopiero w ostatniej, trzeciej części wymienione są szczegółowo liczne obwarowania i zasady związane przykładowo z karami lub opłatami za niedotrzymanie terminu oraz różnego rodzaju inne warunki. I w tym momencie dochodzi do stosunkowo często spotykanego zjawiska polegającego na tym, że kredytobiorca po wypełnieniu druku i przeczytaniu (pobieżnym lub dokładnym) ogólnego regulaminu, nie skupia się zupełnie już na jego wersji szczegółowej, wychodząc z często błędnego założenia, że wszystko już wie. Tym samym łatwo może przeoczyć różnego rodzaju sformułowania, które powinny zapalić mu przysłowiową lampkę ostrzegawczą w głowie. Banki dodatkowo stosują wygodną dla nich metodę wymuszania podpisu klienta na każdej ze stron umowy, również na poszczególnych stronach regulaminów, co stanowi dla nich odpowiednio skuteczne zabezpieczenie przed późniejszymi zarzutami rozgoryczonych kredytobiorców dotyczącymi nieznajomości zasad i warunków świadczenia umowy kredytowej. Tutaj mechanizm jest prosty – skoro na dole każdej strony widnieje podpis kredytobiorcy, to jest to równoznaczne z tym, że przeczytał on daną stronę regulaminu i się z nią zapoznał. Należy więc konieczne zwracać uwagę na każdą stronę wchodzącą w skład umowy i dokładnie przeanalizować znajdujące się na nich zapisy.

Typowo spotykanym problemem w takich przypadkach jest zmiana opłat za wszelkie usługi związane z obsługą kredytu, typu powiadomienia, wykazy itp. W regulaminie ogólnym wyszczególniona zazwyczaj jest wysokość opłat obowiązująca w momencie podpisywania umowy kredytowej, natomiast w szczegółowym często występuje zapis mówiący o tym, że wysokość opłat może ulec zmianie, a kredytobiorcę będą w takim przypadku obowiązywały nowe stawki określone przez bank. Dodatkowo spotykaną nagminnie nieczystą zagrywką jest nakładanie kar za nieuiszczanie opłat manipulacyjnych w nowej wysokości. 

Niekompetentni pracownicy 

Kolejny z typowych problemów to pracownicy banku, którzy skupieni są przede wszystkim na tym, aby sprzedać usługę klientowi (ujmując to obrazowo: „wcisnąć” kredyt), zamiast udzielić mu wyczerpujących informacji. Oznacza to w rzeczywistości to, że obsługa klienta nie przekazuje praktycznie żadnych informacji, starając się za wszelką cenę pominąć niewygodne dla kredytobiorcy warunki, przedstawiając za to w samych superlatywach, do tego często niezgodnie z prawdą, zalety prezentowanej oferty. Jedynie dzięki własnej dociekliwości i umiejętności zdobywania informacji klient może poznać wszystkie zasady związane z kredytem lub pożyczką, o jakie się ubiega. 

Bezprawne zapisy w umowach 

Na nieświadomych klientów często czekają też pułapki w postaci różnego rodzaju zapisów i sformułowań niezgodnych z obowiązującymi w naszym kraju regulacjami prawnymi. Przykładem takich zapisów mogą być na przykład:

  • Naliczanie opłaty w momencie wypowiedzenia umowy o przyznanie kredytu pieniężnego – jest to rozwiązanie niezgodne z obowiązującymi przepisami prawa, ponieważ w skład każdego rodzaju umowy musi obowiązkowo wchodzić opcja jej wypowiedzenia lub zerwania, w związku z czym bank nie ma prawa żądać w tym momencie jakiejkolwiek dodatkowej opłaty, nie licząc oczywiście konieczności spłaty całej kwoty kredytu oraz należnych odsetek przez kredytobiorcę.

  • Naliczanie podwójnych opłat podczas realizowania przez kredytobiorcę wpłat lub wypłat związanych z przyznanym kredytem w oddziałach banku – wszelkiego rodzaju opłaty objęte są standardowym cennikiem za prowadzenie konta, więc operacje na środkach finansowych pochodzących z kredytu objęte są takimi samymi warunkami, co standardowe operacje finansowe klienta.

  • Obciążenie kredytobiorcy kosztami procesu sądowego w przypadku skierowania przez bank sprawy do sądu (naturalnie w sytuacji, gdy kredytobiorca nie wywiązuje się z umowy) – decyzję w tym zakresie może podjąć wyłącznie sąd, bank nie ma prawa decydować o tym, kto ponosi koszty procesu oraz ewentualnego postępowania egzekucyjnego.

  • Zmiana wysokości oprocentowania na podstawie zmian parametrów rynkowych, środowisku konkurencyjności i wielu innych nieprecyzyjnie określonych sytuacji. O ile możliwy jest zapis dotyczący zmiany wysokości oprocentowania w niektórych sytuacjach, o tyle sytuacje takie powinny zostać precyzyjnie określone (na przykład podniesienie oprocentowania o 0,2% w momencie, gdy kurs euro opublikowany przez NBP przekroczy 4,50 PLN).

  • Opłata za zmianę adresu zamieszkania lub innych danych względem momentu zawarcia umowy (np. nazwiska). Kredytobiorca wprawdzie zobowiązany jest samemu poinformować bank o wszelkich zmianach danych osobowych, jednak bank nie ma prawa nakładać z tego tytułu jakichkolwiek opłat, nawet w wypadku niespełnienia przez kredytobiorcę tego obowiązku.

Mamy nadzieję, że niniejsze opracowanie pozwoli Wam uniknąć potencjalnych pułapek związanych z odpowiednio spreparowanymi zapisami w umowach i wybór oferty atrakcyjnej, a jednocześnie o przejrzystych zasadach – czego naturalnie szczerze życzymy!